O ja głupia, o ja niedooobra!
Moja wina!
Zepsułam pierścionek od Martity!
Przed WFem wrzuciłam go do kieszonki w plecaku, a potem o nim zapomniałam i... zgniótł się :(:(:(:(
A był taaaki cudny.
Z racji tego, że ostatnio zapatrzona jestem w serial "Chirurdzy", postanowiłam zająć się reanimacją pierścionka. Samej "blaszki" nie udało sie już uratować, ale...
...starałam się jak mogłam. W ten sposób powstała "Zielona herbata"
Teraz mam nauczkę - biżu przed WFem chowam do "schowka specjalnego" ;)
Trwa wymiana z Magdalkąąą. Korale już poleciały - mam nadzieję, że się spodobają.
Weekend jest stanowczo za krótki!


0 komentarze:
Prześlij komentarz