sobota, 19 września 2009


O ja głupia, o ja niedooobra!

Moja wina!

Zepsułam pierścionek od Martity!

Przed WFem wrzuciłam go do kieszonki w plecaku, a potem o nim zapomniałam i... zgniótł się :(:(:(:(

A był taaaki cudny.


Z racji tego, że ostatnio zapatrzona jestem w serial "Chirurdzy", postanowiłam zająć się reanimacją pierścionka. Samej "blaszki" nie udało sie już uratować, ale...



...starałam się jak mogłam. W ten sposób powstała "Zielona herbata" 


Teraz mam nauczkę - biżu przed WFem chowam do "schowka specjalnego" ;)



Trwa wymiana z Magdalkąąą. Korale już poleciały - mam nadzieję, że się spodobają.


Weekend jest stanowczo za krótki!

0 komentarze:

Prześlij komentarz